Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 grudnia 2010

Komunia w Duchu Świętym

Bez komunii między rozumem i wiarą nie ma pokoju.

Bez komunii między bogactwem i ubóstwem nie ma pokoju. Bogać się, by dawać; przyjmuj, by było więcej wspólnot natchnionych Duchem Świętym.

Bez komunii między wolnością a solidarnością nie ma pokoju. Bądź wolny, by wzrastała solidarność we wspólnotach natchnionych Duchem Świętym.
Bez komunii między milczeniem i słowem nie ma pokoju. Słowo wypływające z ciszy do ciszy ma wrócić, by rozmowa tworzyła wspólnoty natchnione Duchem Świętym.
 Bez komunii między miłością i śmiercią nie ma pokoju. Miłość odnawia się w śmierci, śmierć odnawia wspólnoty natchnione w Duchu Świętym.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Hymn do miłości Pawła z Tarsu


Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.

Istniejemy w miłości i do miłości. 
Bóg jest miłością. 
Istniejemy w Bogu i w drodze do Boga.
Dlaczego bez miłości?
A można ją posiąść? – Nie!
Stań się nią i bądź. 
Oto ta droga.






Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym.
A gdy jestem niczym w miłości,
Kim jestem?
Góra przychodzi do mnie, 
Tajemnica napełnia mnie światłem,
Nie umiem już być prorokiem,
Mądrość staje się całym światem.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
Niczego nie mogę zyskać,
Niczego nie mogę stracić,
Gdy ciało płonie miłością
A dusza jest boskim żarem.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
I staje się chwalebnym ciałem.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą; 
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego; 
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
I przemienia życie w prawdę.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje, 
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.
To źródło niewyczerpane,
Napełniające serce słowem,
Przelane ponad każdą miarę.
Fontanna wiecznego teraz,
Wzbijająca się ponad wiedzę, nadzieję i wiarę,
Litania świętych nieustająca.
Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. 
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się
mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Doskonałe są dary boże,
Doskonałe jest niebo i ziemia,
I doskonały jest człowiek,
Gdy myśli, czuje i kocha jak dziecko
Przytulone do Matki, 
Wznoszące się do Ojca.
 Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość.


Teraz poznam, jak zostałem poznany.
Teraz kocham, jak jestem już kochany.
Teraz w modlitwie odsłania się łaska.
Wiara, nadzieja i miłość teraz.

środa, 1 grudnia 2010

Bezwarunkowe

Bezwarunkowa miłość obaliła granice. Mosty nad przepaściami
Frywolnych piosenek  zniewolonych w instrumentach, orkiestrach  od i do rzeczy.
W pieśniach łaski  rozwija się harmonia  pól, łączy źdźbła w fale. Po coś
Wznosi się ponad – w bezkres wielowymiarowego ducha.

Niewłaściwe rozumienie  prawdy zmienia wybór w niewolę.
Wojownicy zstępują, by panować w złotych klatkach razem z panami wyroczni
Sławić siebie, sprzedawać siebie, kupować poddanych.
Targi i świątynie w każdej przestrzeni, we wszystkich kierunkach czasu.

wtorek, 30 listopada 2010

Miłość - luksus życia.

Miłość przekracza, zawsze przekracza.Jest siłą większą niż świat.
Kochaj siebie. Kochaj swoją rodzinę. Kochaj własną ojczyznę.  Przyjaciół, ale również wrogów.
Kochaj – zostaną odmienieni albo nie.
Miłość wypełnia, miłość napełnia. Przelewa się poza każde naczynie i niesie w sobie życie w luksusie. To jej styl - trudny i nieosiagalny dla łaknących osiągnięć. Dlatego luksusowy.
Nawet w ubóstwie, bez środków do życia, gdy płyniesz w strumieniu miłości, jesteś wolny; nawet bez marzeń, w miłości, nie przestajesz być marzycielem – ożywiającym zmarłych i dającym tchnienie cudzym marzeniom, by się ziściły.
Ale pamiętaj: niczego nie szukaj. W miłości bowiem stajesz się pustką napełniającą siebie poprzez bliźniego.

piątek, 26 listopada 2010

Widzialne jest przejawem niewidzialnego

Zjawiska i zdarzenia w świecie materialnym są śladami wibracji duchowego światła. Prawda ta fundamentalna rozwija się w prawo duchowe: 
Nic  nie pojawi się na powierzchni, jeżeli nie zaistniało wcześniej w głębi; nic nie pojawi się też na zewnątrz, jeżeli nie zaistnieje wewnątrz.
Jeżeli natomiast coś już zaistniało, musi mieć swoją przyczynę w głębi. Nasz świat jest piękny jak Rajski Ogród. Tak został stworzony na płótnach macierzy Miłości, w której Artysta nazywany przez nas Bogiem Ojcem, malował pierwsze akty tworzenia, by wskazać nam zasady prowadzenia pędzla. Nie wsłuchaliśmy się uważnie w rady Mistrza. Wybraliśmy krnąbrny styl bohomazów wolnej woli, która zagubiła się w labiryntach i oślepła na całość i pełnię miłości. Odwróciliśmy widzenie kolorów w negatyw wartości. I tak to  tułamy się po najlepszym ze światów - po Ziemi. Niszcząc siebie nawzajem, niszcząc nasz naturalny dom.

Mutujemy - bez zrozumienia, że cykl ma się zakończyć w duchowym świecie, a z ziarna życia rozwija się owoc. Owoc żywota twego, który już jest zanim się dopełni.
Owoc jest na zewnątrz - ziarno wewnątrz  procesu cyklicznego wzrastania. I nie są to procesy dwa, lecz jeden. Grzeszny, czy niepokalany? Wolny, czy zniewolony? Prawdziwy, czy zasłonięty pieczęcią iluzji?
Powtórzmy słowa Matki Teresy.
„Owocem ciszy jest modlitwa,
Owocem modlitwy jest wiara,
Owocem wiary jest  miłość,
Owocem miłości jest służba,
Owocem służby jest spokój.”
Spójrzmy na ten sam proces z innej perspektywy:
Modlitwa rozwija się z ziarna  ciszy,
Wiara rozwija się z ziarna modlitwy,
Miłość rozwija się z ziarna wiary,
Służba rozwija się z ziarna miłości,
Spokój rozwija się z ziarna służby.

I wyciągnijmy rozumny wniosek:
Taka jest droga od ciszy do pokoju.

Droga faktycznie jest taka, lecz czy po niej wędrujemy? Oj, niech każdy szuka lub nie odpowiedzi na to pytanie we własnym sercu, w oczach bliźniego.

Bądź ogrodnikiem własnego życia. Siej, pielęgnuj myśli, uczucia, uczynki i zbieraj plony. Zadbaj, by gleba twojego umysłu i serca była żyzna
I zapamiętaj!
Pokój tego świata rodzi się w ciszy Twojego serca. Bez kontaktu z zarodkiem ciszy,  uśpionym głęboko w duszy każdego  człowieka, nasz świat nie zazna pokoju. Ugrzęźnie na następne wieki w oku cyklonu. Osaczony przez nienawiść i pogardę armii eunuchów popychanych przeciw sobie przez pychę zniewolonych panów - ku zaciekłej rywalizacji, ku kolejnym podbojom, ku wojnie. Pod sztandarami walki o pokój, z ideologią ujarzmiania niepokornej natury, która nie chce się poddać pysze i skłania do pokory każdy zdrowy umysł i czyste serce.

czwartek, 25 listopada 2010

Kochaj!

Wolność od trosk, by kochać bliźniego, to dobra rzecz - stan, w którym dusza rozwija niewinność dziecka.  Ale  ja dodam, że gdy trwoga zagląda w Twoje oczy, tym bardziej kochaj.
Przykazanie jest tu takie: Kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Ale najpierw kochaj Boga, tego w sercu i tego transcendentnego.
Kochaj i przekraczaj. Kochaj i przekraczaj siebie, własne ograniczenia. To proces, który nigdy nie będzie zakończony.
Po drabinie lub po spiralnych  schodach idziesz wprost do nieba. Ale pamiętaj!: jeżeli wchodzisz, to możesz upaść; jeżeli przybliżasz ducha swego do stanów niebieskich, to  możesz zostać nawiedzony przez zwątpienie i pomieszanie, charakterystyczne dla stanów piekielnych umysłu. Jeżeli to, to i tamto.
To lub tamto – zawsze jest wybór, nawet w najciemniejszym zakątku wszechświata pojawi się iskra nadziei, nawet na szczycie może dopaść cię burza duchowych zwątpień.
Kochaj, by przybywało wolności, a ubywało lęku. Kochaj, by przybywało wspólnot, a ubywało miejsc i ludzi opuszczonych.
Kochaj, by wzbudzić przepływ dawania i brania, żeby bogactwo było bardziej sprawiedliwie przydzielane. Rozdzielane tam, gdzie jest potrzeba i nie gromadzone tam, gdzie potrzeby nie ma.

Obfitość z miłości, nie z bogactwa

Świadomość obfitości pojawia się na drodze miłości, nie bogactwa.
Świat będzie lepszym miejscem, gdy zechcemy się  uczyć  wzajemnie od siebie - miłości. Płynąć w strumieniu obok innych cząstek wody, by odnaleźć fraktale energii witalnej, która wyzwala się wprost z życia, odradza w każdym momencie w wibracji prawdy.



A słowa te,  bezwartościowe dla większości  wyznawców złotego cielca, zostaną przywrócone kulturze. Nauczymy się znów prostych wartości - bez kultu młodości, bez pogardy dla naszych rodziców i dziadków. Ludziom starszym, których czas na ziemi jakoby przeminął, należy się szacunek.
Bogactwo, w swym  najwyższym przebóstwieniu cywilizacji śmierci, pogardza ubóstwem, nie ma szacunku dla ludzi. Bezlitosne pastwi się nad każdym, bez wyjątku. Kupuje miłość, przekupić chce śmierć, wygnać ze świata cierpienie i wolność.Wybudować kolejne złote klatki. 
Liderzy  z areopagu finansjery, ale również!, podążający za nimi dziennikarze, nauczyciele, politycy i przywódcy religijni – jak stado są baranów, prowadzonych na rzeź przez złotego cielca. W orszaku śpiewającym pieśni uwielbienia dla bóstwa, oślepieni  blaskiem mamony – niosą krew własną, nieodkupioną i nieprzelaną. Wydaje im się, że przewodzą – wytyczając szlaki postępuW potępieniu dla starych bogów.
Lecz dokąd maszerują pozostali, pozostawieni bez pewności i wiary, gdy  podążają pokornie za takimi liderami? Do duchowego raju rozkwitającego życia, czy w otchłań bezdusznej materii produkującej wielkie mózgi?
Bogactwo materialne stało się synonimem obfitości – znakiem, że komuś los sprzyja, że jest kimś lepszym. Uschnięte kwiaty stoją w wazonach i już nigdy nie zakwitną. Słowiki w klatkach nie zaśpiewają o wolności.
W rzeczy samej,! bogactwo samo w sobie ani dobre ani złe, staje się wyborem zła.
Filantropia i skąpstwo są jak awers i rewers monety, wokół której obraca się nasze ego.  Dla filantropa królestwo niebieskie otwiera się samoczynnie - z każdą wydaną złotówką; dla skąpca zamyka i pieczętuje za siedmioma bramami karmyI nie ma tu innych kluczy.
W ubóstwie materialnym nie poszukuj wytrychów do obfitości. Świadomość opuściła miejsca zaludnione przez szczury uganiające się za żarciem na wysypiskach śmieci.  Szuka innej drogi do serca człowieka, gdzie zawiść i pogarda, chciwość i pycha  nie krzyżują umysłów  w cierniach egoizmu 
W pomieszanym umyśle ubogiego zawistnika i w pomieszanym umyśle bogatego skąpca droga do królestwa duchowego zatrzasnęła się na siedemdziesiąt siedem pieczęci karmy. Pycha i pogarda: wokół tych biegunów nadyma się - zamknięty na królestwo ducha - świat.
Mimo to, lepszy świat, nie przestaje być wyzwaniem. Ideał nie zniknął za horyzontem i wciąż samoczynnie się odradza, w nowym kształcie i postaci, w każdym następnym pokoleniu ludzkim.
Odnawianie się ideału  niesie nową nadzieję, że świat będzie lepszy. Mówi, że nadzieja nie jest matką głupich, lecz matką  obfitości, drogą mądrych, gdyż wypiera z serca lęk i ułatwia przetrwanie.
Mądrzy podróżują  zawsze w pierwszej klasie. Z biletem miłości, nie bogactwa. W ciszy, w której odkrywają prawdę, że wszechświat jest tylko interaktywnym lustrem. Odbija się w nas, rozwija się w nas i poprzez nas daje, co najlepsze. Innym.
Ciężko nam żyć, bo tak niewiele otrzymaliśmy od innych? Nic więcej po prostu dostać nie możemy, bo tego nie przyjmiemy.

środa, 24 listopada 2010

Świat wypełniony nadzieją bywa lepszy.

Naszym powołaniem jest zjednoczenie z Absolutem. I droga do tego celu. Ważne są przy tym:  i droga, i cel. Sama droga nie wystarczy i sam cel nie wystarczy. Znajdujemy się bowiem w podróży, która jest  drogą powrotną do Absolutu.
Droga ta może być nazwana  ewolucją, wznoszeniem się świadomości na coraz wyższe poziomy przytomności, że wszystko co jest,  ma więź z  Absolutem.
W miarę upływu czasu powinniśmy być bardziej świadomi, coraz mądrzejsi, coraz bardziej współczujący i współodczuwający z każdym bożym stworzeniem - połączeni empatycznie i telepatycznie w Boskiej Macierzy z każdą Istotą. Inna ewolucja nie ma sensu. Byłaby czystym bezsensem.
Dlatego naszym powołaniem tu na ziemi staje się praca, by świat był  lepszym miejscem. Lepszym dziś niż wczoraj, lepszym jutro niż dziś. Lepszym dla nas wszystkich, a nie dla wybranych.
Prawo głosi, że świat nie stanie się lepszym miejscem dla nikogo, jeżeli najpierw nie stanie się taki dla ciebie. Zacząć więc należy od siebie, od dostrajania siebie, by pojawił się wielki ład i harmonia najpierw w twoim życiu.
Działanie odwrotne, naprawianie innych, rewolucyjne burzenie i budowanie bardziej sprawiedliwych struktur społecznych, gospodarczych i politycznych,  bywa na ogół szkodliwe. Aby takie nie było, musisz zacząć od siebie, od wprowadzenia we własne życie ładu i harmonii. Wówczas będziesz wpływał pozytywnie na świat wokół, a niektóre fragmenty tego świata podążą za tobą.
Bo stworzysz w polu własnej świadomości nowy wzór o właściwościach magnetycznych. Bo zaczniesz do siebie przyciągać podobnie myślących. Świecić przykładem.
Twój lepszy świat, to świat lepszy dla przynajmniej kilku osób. Najbliższych, i połączonych wspólnym losem, ale również  - połączonych  wspólnotą dążeń,  wierzących, że świat został stworzony by być lepszym miejscem.
Nic nie jest złe ani nic nie jest dobre samo z siebie. Bogactwo może być złe lub dobre, ubóstwo - tak samo. Tak samo -  miłość, wiedza, praca, modlitwa.